piątek, 26 maja 2017

Rodzina po katolicku (z perspektywy kobiety)


Dopóki śmierć Was nie rozłączy, musicie być razem bez względu na wzajemne traktowanie. Przecież przykazania nie zakazują ani wyzwisk, ani bicia. Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne jest bez znaczenia. Z licznych wypowiedzi biskupów, polityków, dziennikarzy i internautów tworzy się wizja rodziny, którą ochoczo zrekonstruuję.


Nie możesz zajść w ciążę? Zmień poglądy! Zapomnij o diecie, sporcie i własnym zdrowiu. Módl się do Terlikowskiego, słuchaj Radia Maryja, a wypowiedzi biskupów przyjmij za dogmaty. Na przykład prawdę objawioną o stresie. Jeżeli zaszłaś w ciążę po gwałcie, to tak naprawdę sama tego chciałaś. Trzeba było uważać „komu dawało się ciało” zamiast korzystać z legalnej możliwości usunięcia ciąży (bądź z antykoncepcji awaryjnej, która od dziś znów jest na receptę). Przecież jako przykładna katoliczka urodzisz i wychowasz niechciane dziecko z gwałtu zamiast starać się o wymarzoną pociechę z in vitro.

Zmęczona płaczem dziecka chcesz włożyć głowę do piekarnikaZła z Ciebie matka! Narzekasz na dolegliwości ciążowe? Przecież każda bezdzietna ciotka powie Ci, że to najcudowniejszy czas w Twoim życiu! 

Masz syna? Rób wszystko za niego. Chłopiec nie powinien sprzątać po sobie. Ma czekać, aż zrobi to jego siostra lub mama! Zresztą, dotyczy to wszystkich mężczyzn w Twoim domu. Dlaczego niby mąż ma Ci pomagać? To Ty po pracy masz ogarnąć cały dom i zająć się dziećmi, a następnie mieć wysokie libido. Takie samo jak mąż, który w tym samym czasie oglądał telewizję pijąc piwo.

Pamiętaj, że trwałość małżeństwa stoi na pierwszym miejscu. Nieustannie przypominają o tym politycy PiS, kwestionując zasadność konwencji antyprzemocowej. Dokument, co prawda, nie zabrania kobietom zostać w domu i wychowywać dzieci na pełen etat. Ale jednocześnie nakłania państwo do wykorzenienia dyskryminujących uprzedzeń. Konwencja nie nakazuje rozwodu w przypadku przemocy, ale nie uznaje religii za jej usprawiedliwienie. Dlatego politycy obawiają się, że może to osłabić porządną, katolicką rodzinę. Co gorsza, dokument zobowiązuje rząd do utworzenia telefonów zaufania oraz centrów pomocy dla ofiar przemocy seksualnej. Działania władzy w jednej i drugiej kwestii są zgoła inne.

Bo jak to tak, para ma się rozwieść? To dopiero dramat, a nie bicie i wyzwiska, bo gwałtów w małżeństwie nie ma. Przecież seks to obowiązek, a mąż ma zawsze rację. Skoro okazał wielką łaskę oświadczając się kobiecie, to ma ją jeszcze traktować z szacunkiem? Liczyć się z jej zdaniem? Co te feministki wymyśliły! Nie powinny mieć nic do gadania. Tak jak w krajach arabskich, gdzie panują idealne warunki dla kobiet. 

1 komentarz:

  1. No cóż, prawda. Tak to w umyśle niejednych wygląda...

    OdpowiedzUsuń